Bitwa pod Wiedniem
czy też, bardziej chwytliwy dla zachodniej cywilizacji tytuł - “September Eleven 1683” (WTF?)
Nie ma chyba w Polsce portalu czy grupy dyskusyjnej, które by zostawiły suchą nitkę na tej “produkcji”. Pojechali jak po łysej kobyle. Nie będę więc silił się na krytykę w stylu “nie ten herb, płytka fabuła czy śmieszny wąs u Adamczyka.” Co więcej, ostatnio w ogóle nie silę się na krytykę czegokolwiek, bo trzeba za to płacić. Skupię się na szczegółach czysto postprodukcyjnych. Wytknę kilka błędów kompozycyjnych zauważonych przez kolegę z pracy, oraz kilka własnych spostrzeżeń. Powinny one wytłumaczyć, czemu oglądając sam tylko trailer mamy wrażenie, że coś tu nie gra. Nie klei się. Ale czemu?
Zacznijcie od luźnego obejrzenia trailera. Jakieś spostrzeżenia? Jeśli nie, to nie ma sensu czytać reszty wypocin. Jeśli jednak odnieśliście wrażenie sztuczności, posmak produkcji z 1960 r. to poniżej wyjaśnienie.

Źródło - youtube.com
Namioty na horyzoncie potraktowane narzędziem Clone Stamp rodem z Photoshopa. Spasowanie czerni i bieli nie istnieje. O efekcie Haze chyba nikt z postprodukcji nie słyszał.

Źródło - youtube.com
Kluczowanie postaci z bluescreen’a na niespotykanym poziomie. Perspektywa nie istnieje, a ludziki wycięte jak nożyczkami. I kolejny raz poziomy bieli i czerni pozostawione samym sobie.

Źródło - youtube.com
Jedno z ulubionych ujęć. Rolę główną w tym filmie powinno grać zdjęcie użyte tak wiele razy, że przebija Bachledę-Curuś. Zachód słońca na horyzoncie. To jedyne źródło światła w tej scenie. Ale konie świecą się jak w samo południe, highlighty na zbrojach wskazują na zupełnie inny kierunek światła jak i na inna porę dnia. Ale nic to. Teraz jest bonus.

Źródło - youtube.com
“300 tysięcy” - ale czego? Snopków siana, zaoranych skib na polu? Przyznam się szczerze, że w kiepskich grach widywałem lepsze reprezentacje tłumu.
Mój faworyt

Źródło - youtube.com
Niebo. O oświetleniu już wspominałem. Ale nagle w filmie pojawiają się nowi bohaterowie - konie widma, które nie rzucają cienia. Występują obok swoich kolegów, twardo stąpających po ziemi z konkretnymi cieniami. Jak zwykle replikacja tłumu nie ustrzegła się powtórzeń. A skoro o replikacji mowa to dwa kolejne ujęcia są w tej kwestii the best:

Źródło - youtube.com

Źródło - youtube.com
Na koniec została nam noco-dzień

Źródło - youtube.com
Jest tu księżyc jak i światło z letniego poranka na czepku pani. Niby pociągnięte w niebieski ale to nie pomaga. Na drugim planie idealnie skomponowane zdjęcia kamienic z płaskimi drzewami. Majstersztyk.
I już ostatnia ramka, zamykająca wielką klamra tę niepowtarzalną kompozycyjną przygodę. Trzeba to zobaczyć w ruchu. Bo dostać szablą w plecy na pełnej pycie i nie ugiąć się, nie zaliczyć nawet deformacji zbroi… a zaraz potem chlusnąć krwią jak zarzynany prosiak? To tylko polska husaria tak potrafi.

Źródło - youtube.com
Błędów jest o wiele więcej, nie wytknąłem wszystkich. A to tylko trailer.
Boję się tego filmu. Nie będę go oglądał. Opowiedzcie jak wrócicie z kina.
Copyright 2012 Piotr Borowski. All rights reserved.
Wysoka rozdzielczość